Strona główna arrow Grzechynia arrow Wpisy z Kroniki

Wpisy z Kroniki Schroniska

28.10.1979
Byliśmy gościnnie przyjęci w odrestaurowanej gajówce przez właścicieli. Baran pieczony na ogniu wspaniały. Dziękujemy przemiłym i gościnnym harcerzom!
Anna Matuszczyk

Zaczęło się tak:
Było głodno, chłodno a w pobliżu była "Grzechynia" i zostaliśmy (sierpień). Wróciliśmy w październiku i nie poznaliśmy. Wrócimy jeszcze raz i pewnie nie poznamy znów. Instruktorzy komendy hufca Żory

Dnia 03.10.1981 w ramach zwiadu terenowego zastęp I Żwirki wybrał sobie temat: "Co ludzie mówią o Grzechyni ?"
...Dawno temu gdzieś w XVII wieku we wsi Grzechynia, pod szczytem Magurka, mieszkała piękna hrabianka, której losy ludzi mieszkających w okolicy dworu bardzo leżały na sercu. W obecnych czasach (za czasów hrabianki) bardzo liczono się z kościołem. Pewnego dnia hrabianka udzieliła schronienia chłopcu posądzonego niewinnie o zabójstwo plebana. Ksiądz kategorycznie zażądał wydania "zabójcy". Hrabianka się nie zgodziła. Następnie rozgniewany usiłował namówić hrabiankę, aby sama wykonała wyrok, w którym sędzią był kościół. Gdy i tego piękna hrabianka nie wykonała, Kościół rzucił klątwę na wieś, nazwał go kolebką (grzechy pochodzą z dworu) zakłamania i szatańskich pokus...
zastępowa: pwd. Matra Gogol "teściowa"
org. Jacek dworeczki "old"
pdw. Tomasz Ireneusz "misiek" Dworeczki
org. Wojciech Pajor "młody"
Grzechynia 28-30 maj 1982

Serdeczne dzięki za wspaniałe warunki biwakowe, cudowną gościnę i możliwości przeżycia prawdziwej, harcerskiej przygody na Magurce składają gospodarzom uczestnicy I Manewrów Drużyn Starszoharcerskich "Madruh" 82

Komenda Hufca Ziemi Suskiej oraz MKI "Cis"

Przyjechaliśmy tu by odpocząć od miejskiego hałasu, by odetchnąć świeżym powietrzem. Ale poza tym przyjechaliśmy tu by później być instruktorami, czyli na kurs organizatorów ZHP. Podoba nam się tutejszy krajobraz, a jeżeli chodzi o harcerstwo, jesteśmy zdecydowani do dalszej pracy w organizacji. W przeszłym roku też przyjedziemy tu jako organizatorzy, a w następnych latach jako wierni instruktorzy ZHP.

Przywitano mnie tu - o dziwie, jako rzekomo "prawdziwego turystę". Niepokojący wydaje się fakt, że parotygodniowa solowa wędrówka z plecakiem jest już dzisiaj wyjątkiem i wzbudza sensację. Gdzie te czasy prawdziwych, przedwojennych druhów-obieżyświatów, którzy w każdej sytuacji dają sobie radę. Należałoby więc życzyć współczesnemu ZHP, aby powrócili do dawnych metod wychowawczych, prawdziwej szkoły życia.
22 lipca 1980 Mariusz Pohl z Poznania

Tak wiele słyszałam o "Grzechyni", znałam wielu Grzechyniaków, ale tak się składało, że nigdy nie miałam czasu by zobaczyć...
Pewnego sobotniego popołudnia wybrałam się z synkiem i o dziwo sam szedł o własnych siłach!!! Najgorsze były dwa podejścia, potem już dobrze. Przyjęli nas grzechyniacy bardzo gorąco - serdecznie. Marcin miał wilczy apetyt. Spał cudownie. Zachwycony był baranami pasącymi się na polanie i lampa naftowa była nowością.
Czas szybko mija i co miłe szybko się kończy. Powrócimy tu jeszcze kiedyś aby podziwiać cudowną okolicę by odpocząć.
27 lipca 1981 Danuta Świerz z Marcinkiem

A Kuku! To my - harcerska drużyna z Opola w składzie: trubadur Czesław Lachu + dwie uczestniczki: Anna Sobik, Katarzyna Jadach. Zapychają nas właśnie strawnym plackiem i kwaśnym mlekie,. Mamy strusie żołądki, ale kto wie...
16 sierpnia 1981 Zgrupowanie obozów Wędrownych Hufca ZHP Opole-miasto (III Obóz "Dikses")

Materiał pochodzi z Kroniki "Grzechyni" udostępnionej przez hm. Jerzego Kujawskiego